17 kwietnia 2013

Wyrzuty sumienia

Kruszyna rośnie nam coraz większa :) To niesamowite jak ten czas leci...

Z każdym dniem staram się dawać jej to, co najlepsze. Kiedy skończyła 3 miesiące, zastanawiałam się jak to będzie, gdy zacznę wprowadzać jej stałe pokarmy i jakoś nie umiałam doczekać się tego momentu. Teraz, gdy Mała zaczyna jeść coraz więcej, innych niż cyc, rzeczy, to pojawiają się u mnie dziwne wyrzuty sumienia i żal, że ja nie mogę jej już zapewnić swoim pokarmem 100% wszystkich potrzebnych jej witamin i składników mineralnych. Wiem, że to naturalna kolej rzeczy, ale mam po prostu takie kujące moje serce wrażenie, że przez to nasza więź się rozluźni. Kiedy karmiłam ją samą piersią czułam, że jest w pełni moja, że jest przy mnie blisko, że jesteśmy jednością.
Nie myślałam nigdy, że będę to tak bardzo przeżywać. Przechodzenie na stałe pokarmy i stopniowe odstawianie od piersi jest trudne, ale żeby aż tak?
Fizycznie jest dobrze. Mała nie ma chyba z tym większych problemów. Dostaje pierś rano, raz po południu i wieczorem przed snem; zdarza się też w nocy, ale rzadko. W międzyczasie obiadek, deserek, jakiś chlebek, chrupki, coś do picia. Jest dobrze można by powiedzieć, ale...
Psychicznie ja znoszę to znacznie gorzej.

Drogie Mamy, u Was też było tak trudno?

2 komentarze:

  1. U mnie było również trudno, lecz troszkę inaczej... niestety po niecałych dwóch miesiącach straciłam pokarm i byłam zmuszona karmić córkę mlekiem modyfikowanym. Bardzo to przeżywałam.. ale musiałam się z tym pogodzić. Na szczęście mój Skarb zniósł to o wiele lepiej ode mnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. kochana nigdy nie stracisz więzi z córką! ciągle możesz ją tulić i całować! ja pierwszego synka karmiłam tylko miesiąc, potem miałam zastój pokarmu, zrobił się ropień, wylądowałam w szpitalu... bardzo to przeżyłam... ale więź z synkiem na tym nie ucierpiała :) więc głowa do góry, Twoje nastroje wpływają na córkę...

    OdpowiedzUsuń