02 czerwca 2013

Mów do mnie po polsku!

"A cio to", "Ceść", "O jaki slicny bobasio", "Pójdziemy na spacelek","dlaciego", "idziemy robić amu", itp., itd....

Zauważyłam, że ludzie w zetknięciu z małym dzieckiem, używają ogromnej ilości niepotrzebnych zdrobnień. Mi osobiście się to nie podoba i staram się mówić poprawnie, często upominam też innych. Co prawda bardzo rzadko zrobię wyjątek od reguły, zazwyczaj wtedy, kiedy okazuję czułość Kruszynie. Mimo to, staram się nie utrwalać takich wzorców.
Dzieci są bardzo podatne i od razu wyłapują różnicę, zwłaszcza takie, które już gaworzą i próbują wypowiadać swoje pierwsze słowa. Bardzo szybko uczą się nowych słów, a jeśli często są one wymawiane przez nas nieprawidłowo, to tak też zapamiętuje je dziecko. Znam naprawdę kilka "porządnych" przykładów dzieci, które w wieku 5-6 lat wciąż wymawiają wyrazy ze zdrobnieniami czy zmiękczeniami, a najgorsze jest to, że rodzice nie dość, że nie poprawiają, to jeszcze wzmacniają nieprawidłowy wzór.
Nie chodzi o to, aby wyrzucić ze słownika wszystkie "dziecięce" wyrazy. Trzeba uważać na to, w jaki sposób je używamy.
Naśladowanie dźwięków zwierząt, maszyn, zabawek to świetna zabawa. Nie popełnimy błędu, jeśli powiemy dziecku, że "kotek robi miau", ale nie należy na każdego kotka wołać "zobacz, idzie miau!". 


 Warto z dzieckiem rozmawiać, choć ono jeszcze nie mówi, to od samego początku budujemy więź i pracujemy nad wzajemną komunikacją. Dobrze jest, gdy opowiadamy mu co się wokół niego dzieje, opisujemy zdarzenia, przedmioty, osoby; zadajemy pytania ("gdzie piesek ma oczko?", "co chciałbyś dziś na obiadek?"), czytamy krótkie bajeczki, pokazujemy obrazki. Mówiąc do mojej Kruszyny twarzą w twarz, widzę jak próbuje naśladować ruch moich ust. Jest to naprawdę zabawne i imponujące, zwłaszcza wtedy, kiedy uda jej się jakiś dźwięk powtórzyć, nawet w połowie. Często pokazuję jej różne miny (np. mama jest śpiąca), uśmiecham się, podgwizduję, ruszam językiem. Ma z tego niezłą uciechę :) 

Ostatnio zrobiliśmy sobie wycieczkę do ZOO. Ileż to było wrażeń dla naszego małego człowieczka :)
Opowiadałam jej o wszystkim: pokazywałam zwierzęta, naśladowałam ich dźwięki, pokazywałam jakie są duże-małe. Sama też wskazywała paluszkiem zwierzęta, które przykuwają jej uwagę.
Naprawdę była to dla niej niezła frajda :)

Jesteśmy dla naszych dzieci wzorem do naśladowania, to z nas będą brały przykład i od nas uczyły się najważniejszych rzeczy w życiu - przede wszystkim mowy. Zadbajmy więc o to, by była ona poprawna i piękna :)

5 komentarzy:

  1. Zgadzam się. Sama czasem coś tam "poniuńkam" ale z wyczuciem ;)
    Natomiast zastanawia mnie inny fakt... teściowa używa słów, które nie są zdrobnieniami, ale które nie są poprawne w stosunku do mojego Wojtka typu
    "poszłem" "wyszłem" (ja tam powtarzam po niej "poszedłem" "wyszedłem")
    Tutaj zacytuję fonetycznie "DŻ"-EWO, "na wierzKu", "dupa" (na pupę - ja nie używam słowa dupa przy dziecku), oraz nazywa go "pierdołą" - ponoć to pieszczotliwe, ale mnie razi...
    Co na to poradzić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widać sama teściowa ma już mocno "zakorzenioną" niepoprawną wymowę pewnych słów. Można poprosić o to, żeby zwracała większą uwagę na to, jak rozmawia z Twoim synkiem. Można poprzeć swoje stanowisko różnymi argumentami. Warto spróbować porozmawiać z nią w dwójkę - oboje rodziców.
      Czasem dobrze działa, kiedy przytoczymy zdanie, które w tym temacie ma jakiś ekspert/autorytet.
      Życzę powodzenia! :)
      PS. Ja czasem też poprawiam partnera i rodziców, bo zdarzają im się różne, językowe wpadki :)

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj jak ja nie lubię kiedy ktoś w taki sposób zwraca się do dzieci - nie tylko do mojego, w ogóle do wszystkich, zawsze tak miałam. Moja córka dziwnie się wtedy na człowieka patrzy, ponieważ my się do niej zwracamy normalnym językiem i pewnie dziwi się o co tej osobie chodzi;) Na poprawny język przy dziecku warto zwracać uwagę - najtrudniej jest w rozmowie nie z dzieckiem, ale z dorosłymi, wtedy chyba mniej się nad tym myśli, a jak na złość dziecko wtedy uważnie słucha:)

    OdpowiedzUsuń
  4. ja też od samego poczatku bardzo dużo mówiłam do dziecka bez zdrobnień i ciuciania, zobaczymy czy to zaprocentuje w przyszłości, przy okazji zapraszam do mnie na konkurs http://bobobebe.pl/blog/2013/06/09/konkurs-z-lovi/

    OdpowiedzUsuń